„Oszczędzaj 70% pensji”? Brzmi świetnie… dopóki nie spojrzysz na realia. Artykuł

„Oszczędzaj 70% pensji”? Brzmi świetnie… dopóki nie spojrzysz na realia

W przestrzeni finansowej coraz częściej pojawiają się hasła, które brzmią jak złote recepty na sukces: odkładaj 50%, 60%, a najlepiej 70% swoich dochodów. Ruch FIRE (Financial Independence, Retire Early) obiecuje, że ekstremalne oszczędzanie może doprowadzić nas do wolności finansowej i wcześniejszej emerytury. Prosto, ambitnie, inspirująco. Problem zaczyna się wtedy, gdy zderzymy te slogany z rzeczywistością przeciętnego Polaka…

Bo prawda jest taka, że ogromna część społeczeństwa nie posiada żadnych realnych oszczędności! Dla wielu osób niespodziewany wydatek rzędu kilku tysięcy złotych oznacza poważny kryzys finansowy. Co więcej – spora grupa nie byłaby w stanie utrzymać się nawet przez kilka miesięcy bez stałego dochodu.

Jak podaje Mateusz Madejski BusinessInsider 30 grudnia 2025 r.: „17 proc. Polaków ocenia, że po utracie dochodu utrzymałoby się najwyżej miesiąc. Aż 8 proc. Polaków twierdzi z kolei, że w sytuacji utraty źródła dochodu utrzymałoby się przez najwyżej tydzień lub dwa, 22 proc. przeżyłoby z oszczędności maksymalnie trzy miesiące, 15 proc. wskazało w ankiecie, że najwyżej pół roku”. (Artykuł Tylu Polaków nie ma żadnych oszczędności. Zatrważające dane”.

I w tym kontekście pojawia się pytanie: czy mówienie o odkładaniu 70% pensji to faktycznie dobra rada… czy raczej teoria oderwana od rzeczywistości zdecydowanej większości Polaków, która niesłusznie wpędza ludzi w poczucie, że są nieudacznikami?

Mit „wysokiego procentu” i szybkiej emerytury

Od razu chcę wyraźnie podkreślić, że aby uzyskać wolność finansową i wcześniejszą emeryturę, nie wystarczy tylko oszczędzać. Trzeba jeszcze te pieniądze odpowiednio zainwestować, a co najmniej chronić ich siłę nabywczą, która jest nam zabierana przez inflację!

Każda inwestycja oznacza potencjalne ryzyko straty i to nawet, jeśli przez jakiś czas dawała profity! Ponadto te metody inwestowania, które wiążą się z niewielkim ryzykiem, dają zwykle małe zyski (np. lokaty czy obligacje). Nie ma magicznych sposobów na bycie bogatym ani na wielkie, gwarantowane profity bez ryzyka!

A jeśli ktoś próbuje pomnażać pieniądze w bardziej ryzykowny sposób np. grając na giełdzie, to oczywiście może dużo zyskać, ale może również wszystko stracić! A wtedy te 10 czy 20 lat odmawiania sobie wszystkich przyjemności w imię bezpieczeństwa finansowego na przyszłość, okażą się decyzją, której będziemy żałować! Bo czasu się już nie cofnie, a pieniądze odłożone kosztem ogromnych wyrzeczeń, mogą nie wystarczyć na „prywatną emeryturę po 40tce”.

Miałam klientów, którzy zarobili ogromne pieniądze, ale wpadli w długi przez zbyt ryzykowne próby pomnażania majątku albo po prostu dlatego, że ich biznesy upadły np. w skutek lockdownów.

Strategie polegające na agresywnym oszczędzaniu często bazują na przykładach osób zarabiających znacznie powyżej średniej, do tego często już posiadające własne mieszkanie nieobciążone kredytem! W ich przypadku odkładanie dużej części dochodu rzeczywiście może być wykonalne, gdyż nie muszą ani wynajmować mieszkania ani spłacać rat kredytowych za własne lokum.  

Zaś jeśli ktoś dostał jeszcze dodatkowo przysłowiowe mieszkanie po babci, pracuje w dobrze prosperującej firmie założonej przez jego bliskich lub dostał od rodziców kapitał na rozkręcenie własnego biznesu, to jeszcze łatwiej jest oszczędzać…

Jak słusznie mówi mądrość ludowa: „Pieniądz robi pieniądz”….

Ale przeciętny człowiek funkcjonuje w zupełnie innych warunkach!:

  • rosnące koszty życia,
  • wysokie ceny mieszkań i najmu,
  • drożejąca żywność i usługi,
  • niestabilność zatrudnienia w wielu branżach
  • drastyczne zmiany na rynku pracy spowodowane sytuacją gospodarczą, automatyzacją, wdrażaniem sztucznej inteligencji (AI) na coraz większą skalę na rosnącej liczbie stanowisk.

W takich realiach odkładanie większości wynagrodzenia jest nie tylko trudne — bywa po prostu nierealne! Nawet, jeśli drastycznie ograniczymy wydatki na przyjemności typu teatr, restauracja czy wyjazd na wakacje. Zaś choroba, wypadek czy utrata pracy błyskawicznie drenują nasze oszczędności zaś niektóre osoby doprowadzają do finansowej ruiny!

Życie, miłość i dzieci nie poczekają, aż się dorobisz!

Warto też przypomnieć, że na takie decyzje, jak posiadanie dziecka, kobiety mają bardzo krótkie okienko czasowe z powodów biologicznych. Oczywiście posiadanie dzieci to ogromne wydatki, zwłaszcza jeśli chcemy im zapewnić własny pokój, wakacje i inne przyjemności. I te wydatki utrudniają duże oszczędności.

Jednak poświęcenie okresu najbardziej optymalnego biologicznie na posiadanie dzieci tylko po to, aby zgromadzić jak największy kapitał na wczesną emeryturę, często mści się tym, że po czterdziestce kobieta  ma ogromne problemy z zajściem w ciążę nawet z pomocą in vitro albo w ogóle nie jest w stanie już urodzić dziecka. Żaden majątek ani wczesna emerytura nie zastąpi dziecka!

Zaś jeśli w pogoni za pieniędzmi zniszczysz małżeństwo/związek, możesz już nigdy nie zaznać miłości!

Moja babcia zawsze mówiła, że pieniądze mają największą wartość, gdy jesteś młody. Wtedy kupienie sobie wymarzonego ubrania, pójście do kina, czy restauracji lub wyjazd na wakacje dają ogromną przyjemność. I dodawała – „Na emeryturze mam dużo wolnego czasu i mam też pieniądze na fajne ubrania czy pójście do restauracji, ale po pierwsze nie da mi to nawet ułamka takiej przyjemności, jak kupienie sobie tego w młodości, a ponadto jestem już schorowana i nie mam na to siły ani ochoty!”

Problem nie leży w braku dyscypliny

Łatwo powiedzieć: „po prostu wydawaj mniej”. Tyle że dla wielu osób „mniej” oznacza już dziś bardzo ograniczony styl życia.

To nie jest kwestia braku motywacji czy złych nawyków. To często matematyka:
dochody minus koszty podstawowego funkcjonowania = bardzo niewielka przestrzeń na oszczędności.

Najczęściej klienci zgłaszają się do mnie na coaching finansowy, ponieważ zarabiają bardzo dobrze, a mimo tego nie są w stanie oszczędzić pieniędzy. Analizuję wtedy z nimi strukturę ich wydatków i sprawdzamy, jaki procent są oni w stanie realnie i długofalowo oszczędzić nie niszcząc sobie przy tym życia. Można przez miesiąc, dwa lub trzy zrezygnować z kupowania ubrań, pójścia z przyjaciółmi na piwo czy do teatru, aby zmaksymalizować oszczędności, ale jeśli tak miałoby wyglądać 10 czy 20 lat mojego życia, to ja osobiście nigdy bym takiego podejścia do oszczędzania nie zastosowała.

Dlatego, gdy pracuję z klientami, którzy chcą zmienić swoje nawyki finansowe i zacząć oszczędzać, zawsze proponuję im realistyczne podejście bazujące na liczbach i racjonalnym spojrzeniu na własną sytuację oraz zobowiązania finansowe, a nie jedynie na szczerych chęciach!

Zanim zaczniemy myśleć o wcześniejszej emeryturze, to pierwszym celem jest coś znacznie bardziej podstawowego — nauczyć się oszczędzać i zbudować poduszkę finansową na czarną godzinę.

To etap, który wiele osób pomija, a który w praktyce jest absolutnym fundamentem spokoju finansowego!

Dopiero, kiedy pojawiają się pierwsze oszczędności i klient zaczyna czuć większą stabilność, przechodzimy dalej, aby stopniowo budować bezpieczeństwo finansowe. A dopiero potem niezależność finansową.

To proces. Nie jednorazowa decyzja!

Realistyczne podejście do oszczędzania

Jeśli ktoś postawi sobie nierealistyczne cele finansowe i poniesie porażkę w ich realizacji, to może już w ogóle nie próbować budować bezpieczeństwa finansowego! Oszczędzanie będzie mu się kojarzyć nie tylko z wyrzeczeniami, samoograniczeniami oraz utratą radości życia, ale także z porażką osobistą! A to najgorszy możliwy scenariusz, który skutecznie uniemożliwia wdrożenie jakichkolwiek dobrych nawyków w zarządzaniu budżetem osobistym. Nawet tych, które są obiektywnie w zasięgu tych ludzi. Co gorsza,  samoocena i poczucie sprawstwa takiej osoby znacząco spadną, a są one kluczowe dla dobrostanu psychicznego.

Przez pierwsze 10 – 15 lat pracy zawodowej zwykle zarabiamy znacznie mniej niż będąc w wieku 40– 50 lat, ponieważ dopiero zdobywamy praktyczne doświadczenie w swoim zawodzie. Stopniowo pniemy się w górę, również pod względem wysokości zarobków. Dlatego – jeśli rodzice nas nie wspomagają finansowo, to tylko niewielki procent młodych osób zarabia tak dużo w ciągu pierwszych lat pracy, aby wyłącznie z własnych zarobków wynająć mieszkanie lub kupić je na kredyt oraz zaspokoić kluczowe potrzeby, jednocześnie oszczędzając co miesiąc połowę pensji.

Zamiast gonić za abstrakcyjnymi procentami:

  • Zacznij od budowania poduszki bezpieczeństwa, nawet małymi, ale stałymi kwotami,
  • Na początku skup się na regularności, nie na wysokości wpłat. Pierwszym celem jest zbudowanie nawyku oszczędzania.
  • Optymalizuj wydatki tam, gdzie faktycznie masz wpływ oraz gdzie nie oszczędzanie nie zacznie Ci szkodzić! Nie oszczędzaj na zdrowiu! Pożywne, nieprzetworzone jedzenie, wizyta u dentysty lub fizjoterapeuty są w tym momencie bardziej potrzebne niż odłożenie paru stów więcej z myślą o emeryturze za 20 lat!
  • Szukaj sposobów na zwiększenie dochodów, zamiast wyłącznie ciąć koszty. Ponieważ od lat zajmuję się również doradztwem zawodowym, więc podczas sesji coachingu finansowego rozmawiam z klientami, co mogą zrobić, aby więcej zarabiać np. poprzez podniesienie kompetencji czy zmianę pracy.

Prawdziwa zmiana finansowa rzadko zaczyna się od spektakularnych decyzji. Zaczyna się od konsekwencji i kaizen – czyli metody małych kroków i stopniowych usprawnień.

Finansowy realizm zamiast finansowej presji

Narracja o odkładaniu większości pensji może działać motywująco… ale tylko na wąską grupę ludzi!. Dla reszty staje się źródłem frustracji i poczucia, że „robią coś źle”..

A to często nieprawda!

Rozsądne zarządzanie finansami nie polega na spełnianiu cudzych standardów ani podążaniu za sztucznie kreowanymi trendami albo poradami celebrytów oderwanych od problemów zwykłych ludzi! Polega na dopasowaniu strategii do własnej sytuacji życiowej i możliwości budżetu domowego.

Lepiej odkładać 5–10% regularnie niż próbować 70%… i nie odkładać nic.

Każdy z nas musi wypracować zdrową równowagę między korzystaniem z życia i pieniędzy, bo przecież jutro możemy umrzeć a myśleniem perspektywicznym i odpowiednim zabezpieczeniem finansowym na przyszłość.

Jeśli chcesz racjonalnie podejść do swoich finansów, skorzystaj z coachingu finansowego

Jeśli masz poczucie, że te „internetowe rady celebrytów” nie mają nic wspólnego z Twoją rzeczywistością — to skorzystaj z pomocy dopasowanej do Twojego życia!

Podczas sesji coachingu finansowego pomagam spojrzeć na Twoją sytuację bez presji i bez nierealnych założeń. Wspólnie analizujemy liczby, nawyki i możliwości, a następnie szukamy konkretnych, dopasowanych do Ciebie sposobów na oszczędzanie i budowanie stabilności.

Nie chodzi o to, żeby robić „idealnie”.
Chodzi o to, żeby robić mądrze — w Twoich realiach.